Wróć do listy odcinków
#009

mysite talks

Szymon Czerwiński: Z korpo do kuchni. Pieniądze, książulo, social media

Szymon Czerwiński opowiada o swojej drodze z korporacji do kuchni, o pieniądzach i roli social mediów w gastronomii.

Szymon Czerwiński

Gość

Szymon Czerwiński

Gość podcastu mysite talks

O czym rozmawiamy w tym odcinku

Szymon Czerwiński: od korporacji do gastronomii. Excel, rolki i obietnica, którą trzeba dowieźć

Odcinek 009 mysite talks to rozmowa z Szymonem Czerwińskim – finalistą 5. edycji MasterChefa, twórcą, autorem książek kulinarnych i współtwórcą miejsca, które świetnie pokazuje realia street foodu: Polska Kiełbasa w Sopocie.

To odcinek, który szczególnie powinien obejrzeć każdy, kto myśli o gastro jako o „fajnej przygodzie”. Szymon opowiada bez lukru o tym, co dzieje się po odejściu z etatu: o stresie, o pieniądzach, o tym, że nie możesz zachorować, i o tym, jak wygląda „American Dream” w polskim wydaniu.

Równolegle to rozmowa o dwóch narzędziach, które w praktyce decydują o przetrwaniu lokalu: Excelu (liczenie kosztów, food costu, grafiku) i wideo w social mediach (rolki/TikTok), które dziś często zastępują klasyczne „gdzie zjeść?” z Google.

„Czy będę miał co do garnka włożyć?” – psychika i finanse po odejściu z korpo

Szymon ma doświadczenie korporacyjne (logistyka, zarządzanie flotą), ale podkreśla jedną rzecz: przejście do własnej działalności to zupełnie inny stan psychiczny. Gdy znikają stałe wypłaty, zaczynasz myśleć kategoriami płynności.

Mówi wprost:

  • masz kredyt i zobowiązania (ZUS, podatki)
  • klient potrafi nie opłacić faktury, a dla Ciebie „te 500 albo 1000 zł” robi różnicę
  • budzisz się w nocy, bo boisz się, czy wszystko spinasz

Ten fragment jest ważny, bo pokazuje, że „plan na gastro” zaczyna się nie od logo i wystroju, tylko od poduszki bezpieczeństwa i planu na gorsze miesiące.

Grill za 500 zł i lekcja, której branża nie lubi: produkt wygrywa z „marmurami”

Szymon mówi o swoim starcie bardzo przyziemnie: zaczynał z grillem za 500 zł. Bez wielkiej inwestycji w wystrój, bez „pierwszej klasy sprzętu”.

Wniosek jest brutalnie prosty: ludzie potrafią jeść na skrzynkach od coli, jeśli jedzenie jest świetne. A to, co zabija wiele debiutów, to odwrócenie priorytetów – kasa idzie w wygląd, a nie w produkt i proces.

Jeśli chcesz zobaczyć podobną perspektywę w wydaniu „fine dining / system”, to dobrze dopełnia to odcinek z Adamem Chrząstowskim.

Gastronomia to „pranie” pieniędzy (legalne): cash flow i marża 5–10%

W rozmowie pada zdanie, które warto sobie wbić do głowy, zanim ktoś powie „w gastro są duże pieniądze”:

Pieniądze wchodzą i wychodzą, a Tobie zostaje z tego 5–10%.

To oznacza, że w gastronomii nie wygrywa ten, kto ma największy ruch, tylko ten, kto potrafi:

  • utrzymać koszty na określonym procencie
  • pilnować strat
  • nie zgubić się w „drobnicach” (chemia, czyściwo, małe faktury)

Excel: dlaczego dobry szef (i właściciel) dziś „siedzi w dokumentach”

Szymon mówi wprost: dziś dobry szef kuchni i dobry restaurator musi umieć liczyć. I że food cost to nie jest tylko „procent surowca”. To całość:

  • koszty pracownicze
  • koszty operacyjne
  • koszty produktu i straty

Podaje też konkretne przykłady, które w restauracjach realnie „zjadają wynik”:

  • źle ułożone grafiki i przerobione godziny „bez sensu”
  • brak kontroli dostaw (ustalona cena vs. faktura, brakujące gramy/kilogramy)
  • chemia i czyściwo (i brak egzekwowania nawyków, nawet po montażu dyspenserów)

Warto też zapamiętać wskaźnik, o którym mówi: koszty wynagrodzeń (w jego modelu) trzymane są w okolicach 12–15%, ale tylko wtedy, gdy obroty idą w parze z premiami i kosztami.

Jeśli chcesz wejść jeszcze mocniej w KPI i twarde liczby, dobrym uzupełnieniem będzie odcinek z Jackiem Czauderną.

Opinie w Google: najtańsza reklama (ale też największy stres)

Szymon mówi też o opiniowaniu bardzo szczerze: wiele negatywnych ocen jest „bezrefleksyjnych”. Dlatego zachęca, żeby gość mówił wprost na miejscu – wtedy można naprawić sytuację (wymienić danie, przeprosić, zrekompensować).

Z perspektywy marketingu restauracji to jest klucz: opinie są cyfrową „pocztą pantoflową”. A podstawy zaczynają się tu:

Social media: „kręcić, kręcić, kręcić” – bo dziś goście szukają na TikToku i Instagramie

Najmocniejszy blok w rozmowie dotyczy social mediów. Szymon powtarza kilka razy: trzeba kręcić – nawet gdy się nie chce.

Podaje też kilka praktycznych zasad, które w 2026 brzmią jak „nowy standard”:

  • nie wystarczy 1 rolka miesięcznie
  • nie wystarczy filmik, w którym ktoś stawia talerz na stół i się uśmiecha
  • trzeba patrzeć, co kręcą inni, szukać trendów, inspirować się i testować
  • platformy promują wideo, a zdjęcia „nie niosą” jak dawniej

I kluczowa obserwacja: dziś często zanim ktoś w ogóle sprawdzi nazwę lokalu, najpierw zobaczy wideo i zdecyduje, czy „to wygląda smacznie”.

Żeby nie robić tego chaotycznie, warto ogarniać narzędzia porządkujące publikację:

Marketing jest obietnicą. Jeśli jej nie dowozisz – strzelasz sobie w kolano

Szymon opowiada historię, w której nagrał rolkę dla restauracji (znajomych), a potem ludzie pisali mu w komentarzach, że dania na miejscu wyglądają inaczej niż na filmie – inne porcje, inna prezentacja.

To jest esencja marketingu w gastro:

Marketing daje obietnicę, a restauracja musi ją dowieźć.

Jeśli obietnica jest „podkręcona”, gość porówna telefon z talerzem i poczuje się oszukany – a to kończy się nie tylko jednorazową stratą, ale często też negatywną opinią.

Ten wątek świetnie spina się też z odcinkiem z Krzysztofem Koniecznym, gdzie pada podobna myśl: marketing może ściągnąć, ale jakość ma utrzymać.

Influencerzy? Lepiej budować własny kanał (i być gotowym na „efekt Książula”)

Szymon ma jasne podejście: wolałby przepalić budżet na kręcenie rolek z własnym zespołem niż wrzucać go w influencerów, bo jedna publikacja to często jednorazowy strzał.

Jednocześnie opowiada o „efekcie Książula”: ogromne kolejki i realne problemy operacyjne. Co musieli zmienić?

  • reorganizacja pracy i zarządzania
  • zmiana systemu (KDS/monitory zamiast bonów)
  • uproszczenie menu (zostają pozycje, które da się dowieźć w czasie)
  • presja na zespół i konieczność premii, żeby ludzie to wytrzymali

Wniosek: viral i polecenie mogą pomóc, ale jeśli operacja nie dowozi, to marketing nie ratuje – tylko przyspiesza problem.

AI jako „pomocnik” restauratora (a nie magiczna różdżka)

W końcówce rozmowy Szymon mówi wprost, że szuka narzędzi, które go odciążą: używa agentów AI do pracy z fakturami (sczytywanie danych), a także do analizy menu (porównania do ofert sieci i wskazania mocnych/słabych stron).

To dokładnie ten moment, w którym realną wartość daje mysite.ai – bo pomaga przekuć tę „ciężką, codzienną konsekwencję” w proces: plan tematów, treści pod rolki, pomysły na komunikację, wsparcie przy pracy na opiniach i utrzymanie regularności bez działania „w zrywach”.

Co obejrzeć dalej

Więcej rozmów znajdziesz w mysite talks.

Następny krok

Zacznij prowadzić marketing restauracji prościej. Z danymi i kontrolą po Twojej stronie.

Pokażemy Ci, jak mysite.ai może uporządkować posty, reklamy, stronę i raporty w Twoim lokalu.

Porozmawiajmy
150+ opinii klientów